Autorzy: Helen Aberson (tekst), Harold Pearl (ilustracje)
Tytuł: ,,Dumbo, the Flying Elephant"
Wydawnictwo: Whitman Publishing Company
Il. stron: 32 (cieniutka)
Ocena: 5/5 (oto cudo i znakomite doświadczenie)
Jestem świeżo po lekturze rzeczonego słonika, a dawno nie było recenzji książki po angielsku. Znalazłam książeczkę w oryginale po przez Goodreads.com i dopiero pewien użytkownik podał w komentarzu link do oryginalnej treści. Zazwyczaj, próbowałam wpisać rzeczoną książeczkę, to mi się Disneyowskie adaptacje mi się pokazały. I tu załączam link do oryginalnej wersji ,,Dumba" http://www.michaelbarrier.com/Essays/DumboRollABook/index.htm . A znacznie wcześniej oglądałam wersję Disney'a w oryginale. Nie zależnie, czy oglądałam ją w wersji polskiej za dzieciaka czy w oryginalnej jako dorosłą kobieta, to i tak się popłakałam😭😭😭.
Jak krótko by opisać autorkę słonika?🤔🤔🤨 Helen Aberson-Mayer (16.06.1907 - 3.04.1999) była najlepiej znaną współautorką opowieści, która stanowiła bazę do filmu Walta Disney'a pt. ,,Dumbo" wyświetlanego po raz pierwszy w 1941r. Z połączonymi siłami z późniejszym mężem, Haroldem Pearlem, napisała tę książeczkę i spieniężyła ją wydawnictwu Roll-A-Book. Odpowiedzialne było za produkcję nowych zabawek pomimo braku odnalezienia kopii. Opowiadaniu te opublikowano jako literatura dziecięca. Autorka również mogłaby napisać kilka opowieści dla pociech, lecz te nigdy ich nie opublikowano. (P.S. Ta notka to moja próbka przekładu z angielskiej Wikipedii. Załączam oryginał https://en.m.wikipedia.org/wiki/Helen_Aberson-Mayer)
Jeżeli ktoś zna mniej więcej treść tej historyjki chociażby poprzez film, nie muszę objaśnić. Dla tych, którzy nie pamiętają szczegółów albo po raz pierwszy mają z nią styczność, krótko objaśniam: Tytułowy słonik jeszcze się nie zagrzał miejsca w cyrku a stał się cyrkowym pośmiewiskiem że względu na nienaturalnie wielkie uszy. Z tego powodu musiał sam sobie radzić w okrutnym cyrkowym świecie. Dopiero dzięki życzliwości innych zwierząt nie będących słońmi i swojej determinacji, przezwyciężył problemy po przez naukę latanie i dzięki temu stał się latającym słoniem.
W moim odczuciu fabuła ta jest z drobnymi wyjątkami jest identyczna z filmową adaptacją. Jednak zauważyłam pewne smaczki w tej książeczce:
😀 wielkie uszy właściwie z biegiem czasu rosły, lecz pomimo tego stanowiły dla niego zagwostkę
😀 dopiero po porażce z występem słoni na piłce tytułowy bohater otrzymał niechlubny przydomek
😀Zamiast myszy Tymoteusza i grupy wron byli rudzik/drozd imieniem Red (zalecił mu pójście do psychoterapeuty) oraz dr Sowa
😀W przypadku wizyty u dr Sowy scena ta wydawała się mi zdrowsza że względu na scenę ,,wyrzucenia" z siebie bolączek (w tym również ujawnienie skrytego marzenia o lataniu), o tyle scena z upiciem (chociażby niezawinionym, bo nikt nie wiedział o ,,zatrutej" wodzie z wiadra) głównych bohaterów sprawiała wrażenie nie tyle powiedzmy niepoważnej, co niebezpiecznej dla ich zdrowia czy ich życia ze względu na takie uczucie ucieczki od problemów poprzez szukanie ,,pociechy" w butelce i skutki uboczne spożycia alkoholu☹🤢😢 a dopiero dzięki przypadkowi i sugestii wron odkryli możliwość latania w przestworzach
😀O tyle ptaszek wspomagał bohatera poprzez dodanie mu totuchy i uwierzenia w siebie (potem to zadziałało), tak w filmie mysz podarowała mu talizman pod postacią ,,magicznego pióra" i dopiero jak się zgubiło podczas znienawidzonego przez głównego bohatera występu zaczął szykować
😀Główny bohater umiał w powieści mówić
😀A jednak własny wagon i kontrakt w Hollywood to nie wymysł Disney'a
😀W powieści główny bohater machał flagą USA, a w filmie - białą z wpisanym ,,D"
Mogłabym wymienić sporowo podobieństw i (jak widać na recenzji) różnic, które przeważają. Jednak napisana zasada o nie spoilerowaniu fabuły i smaczków na to nie pozwala.
Polecam wszystkim zainteresowanym fanom słonika, którzy tak samo jak ja mieli niedosyt po filmie. I nie zapomniałam o tych, którzy czytają po angielsku. Też się cośik dla nich znajdzie. Jeśli się za to zabierze, nie zapomnijcie o skorzystaniu ze słownika polsko-angielskiego najlepiej diki.pl. A tak to życzę wszystkim czytelnikom i czytelniczki dobrej lektury składa Marta 😉


