Strony

środa, 17 sierpnia 2022

,,Dumbo, the Flying Elephant" Helen Aberson

 

Autorzy: Helen Aberson (tekst), Harold Pearl (ilustracje)

Tytuł: ,,Dumbo, the Flying Elephant"

Wydawnictwo: Whitman Publishing Company

Il. stron: 32 (cieniutka)

Ocena: 5/5 (oto cudo i znakomite doświadczenie)

  Jestem świeżo po lekturze rzeczonego słonika, a dawno nie było recenzji książki po angielsku. Znalazłam książeczkę w oryginale po przez Goodreads.com i dopiero pewien użytkownik podał w komentarzu link do oryginalnej treści. Zazwyczaj, próbowałam wpisać rzeczoną książeczkę, to mi się Disneyowskie adaptacje mi się pokazały. I tu załączam link do oryginalnej wersji ,,Dumba" http://www.michaelbarrier.com/Essays/DumboRollABook/index.htm . A znacznie wcześniej oglądałam wersję Disney'a w oryginale. Nie zależnie, czy oglądałam ją w wersji polskiej za dzieciaka czy w oryginalnej jako dorosłą kobieta, to i tak się popłakałam😭😭😭.

 Jak krótko by opisać autorkę  słonika?🤔🤔🤨 Helen Aberson-Mayer (16.06.1907 - 3.04.1999) była najlepiej znaną współautorką opowieści, która stanowiła bazę do filmu Walta Disney'a pt. ,,Dumbo" wyświetlanego po raz pierwszy w 1941r. Z połączonymi siłami z późniejszym mężem, Haroldem Pearlem, napisała tę książeczkę i spieniężyła ją wydawnictwu Roll-A-Book. Odpowiedzialne było za produkcję nowych zabawek pomimo braku odnalezienia kopii. Opowiadaniu te opublikowano jako literatura dziecięca. Autorka również mogłaby napisać kilka opowieści dla pociech, lecz te nigdy ich nie opublikowano. (P.S. Ta notka to moja próbka przekładu z angielskiej Wikipedii. Załączam oryginał https://en.m.wikipedia.org/wiki/Helen_Aberson-Mayer)

Jeżeli ktoś zna mniej więcej treść tej historyjki chociażby poprzez film, nie muszę objaśnić. Dla tych, którzy nie pamiętają szczegółów albo po raz pierwszy mają z nią styczność, krótko objaśniam: Tytułowy słonik jeszcze się nie zagrzał miejsca w cyrku a stał się cyrkowym pośmiewiskiem że względu na nienaturalnie wielkie uszy. Z tego powodu musiał sam sobie radzić w okrutnym cyrkowym świecie. Dopiero dzięki życzliwości innych zwierząt nie będących słońmi  i swojej determinacji, przezwyciężył problemy po przez naukę latanie i dzięki temu stał się latającym słoniem. 

  W moim odczuciu fabuła ta jest z drobnymi wyjątkami jest identyczna z filmową adaptacją. Jednak zauważyłam pewne smaczki w tej książeczce:

😀 wielkie uszy właściwie z biegiem czasu rosły, lecz pomimo tego stanowiły dla niego zagwostkę

😀 dopiero po porażce z występem słoni na piłce tytułowy bohater otrzymał niechlubny przydomek

😀Zamiast myszy Tymoteusza i grupy wron byli rudzik/drozd imieniem Red (zalecił mu pójście do psychoterapeuty) oraz dr Sowa

😀W przypadku wizyty u dr Sowy scena ta wydawała się mi zdrowsza że względu na scenę ,,wyrzucenia" z siebie bolączek (w tym również ujawnienie skrytego marzenia o lataniu), o tyle scena z upiciem (chociażby niezawinionym, bo nikt nie wiedział o ,,zatrutej" wodzie z wiadra) głównych bohaterów sprawiała wrażenie nie tyle powiedzmy niepoważnej, co niebezpiecznej dla ich zdrowia czy ich życia ze względu na takie uczucie ucieczki od problemów poprzez szukanie ,,pociechy" w butelce i skutki uboczne spożycia alkoholu☹🤢😢 a dopiero dzięki przypadkowi i sugestii wron odkryli możliwość latania w przestworzach

😀O tyle ptaszek wspomagał bohatera poprzez dodanie mu totuchy i uwierzenia w siebie (potem to zadziałało), tak w filmie mysz podarowała mu talizman pod postacią ,,magicznego pióra" i dopiero jak się zgubiło podczas znienawidzonego przez głównego bohatera występu zaczął szykować

😀Główny bohater umiał w powieści mówić

😀A jednak własny wagon i kontrakt w Hollywood to nie wymysł Disney'a 

😀W powieści główny bohater machał flagą USA, a w filmie - białą z wpisanym ,,D" 

Mogłabym wymienić sporowo podobieństw i (jak widać na recenzji) różnic, które przeważają. Jednak napisana zasada o nie spoilerowaniu fabuły i smaczków na to nie pozwala.

Polecam wszystkim zainteresowanym fanom słonika, którzy tak samo jak ja mieli niedosyt po filmie. I nie zapomniałam o tych, którzy czytają po angielsku. Też się cośik dla nich znajdzie. Jeśli się za to zabierze, nie zapomnijcie o skorzystaniu ze słownika polsko-angielskiego najlepiej diki.pl. A tak to życzę wszystkim czytelnikom i czytelniczki dobrej lektury składa Marta 😉



poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Zapowiedź-niespodzianka

 Witam wszystkim!

Mam coś dla Was, ale Wam nie powiem


  Chciałam ogłosić o kolejnej nadchodzącej recenzji książki. Tym razem przeczytałam ją w ramach porównania z pewnym znanym filmem (dowiecie się w swoim czasie) i dodatkowo po angielsku. Uch 🌬⛱🌡🥵 robi się gorąco, bo dawno nie było recenzji książki po angielsku. Niezdradziwszy więcej szczegółów, napiszę konkretną datę: 17.08.2022 o godz. 9⁰⁰. Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i czytelniczki oraz życzę wszystkim dobrej lektury składa Marta 😉

środa, 10 sierpnia 2022

,, Kroniki tej Jedynej" Nora Roberts

 

Autorka: Nora Roberts 

Tytuł: ,,Początek", ,,Z krwi i kości", ,,Rozkwit magii"

Podtytuł: ,,Kroniki tej Jedynej" #1 -- 3

Il. Stron: Ok. 500

Wydawnictwo: Edipresse Polska

Ocena: 4,75 (łącznie)


 Nabyłam te trzy książki, kiedy zobaczyłam je w Galerii Myślenickiej w miejscu pochodzenia budynku. Była wówczas na parterze księgarnia i stąd oto one. Obecnie owa księgarnia zmieniła położenie, ale nie o tym mowa. Ważne jest to, że po pewnym czasie zaproponowałam zakup powyższych książek bibliotece miejskiej. I tak wpadły w moje ręce. 

   Krótka biografia Nory Roberts jest podana na poprzedniej recenzji w linku: https://kronikaliterackapl.blogspot.com/2021/10/trylogia-trzech-siostr-nora-roberts.html?m=1.

   ,,Z jedną kroplą krwi stary świat znika na zawsze. A w jego miejsce powstaje coś nadzwyczajnego...



W zimny sylwestrowy wieczór na szkockiej wsi zaczęła się śmiertelna pandemia - nazwano ją Zagładą. W wirusie oraz sposobie, w jaki się rozprzestrzenia jest coś zagadkowego. Gdy miliardy padają jego ofiarą i umierają, część z tych, którzy nie zachorowali, odkrywa w sobie dziwne, nieoczekiwane zdolności.

Lana, nowojorska szefowa kuchni, potrafi przenosić przedmioty i ludzi siłą woli. Fred umie przyzwać światło w ciemności. Jonah, ratownik medyczny, widzi strzępy przyszłości ludzi, których dotyka. Katie rodzi bliźnięta i podejrzewa, że wraz z nowym życiem sprowadziła na świat magiczne istoty.

Jednak Zagłada różnie wpływa na ludzi. Prócz światła, pojawi się także mroczna i przerażająca magia. Gdy resztki władz zgarniają odpornych oraz Niesamowitych na badania, Lana, Katie i inni uciekają z Nowego Jorku w poszukiwaniu bezpiecznej przystani. Stary świat się skończył, rozpoczął się Rok Pierwszy." [Lubimy czytać] ,,Trzynaście lat temu katastrofalna pandemia, nazywana apokalipsą, zabiła miliardy. Dla tych, którzy przetrwali, to szansa na stworzenie nowego świata. Jednak apokalipsa nie była zwyczajnym wirusem. U części ocalałych obudziła dziwne moce – potrafią uzdrawiać, wyrządzać szkody, a nawet przewidywać przyszłość. Fallon Swift nie zna dawnego świata – lecz jej przeznaczeniem jest ukształtować ten nowy. Dorastała na spokojnej farmie z trójką braci, chroniona przed zagrożeniami przez mamę i ojczyma. Teraz musi ich opuścić i nauczyć się walczyć. Fallon jest nie tylko potężną „Niesamowitą“ – ma również do odegrania decydującą rolę w nadchodzących krwawych bitwach. Szykuje się wojna pomiędzy dobrem i złem, a Fallon – młoda, twarda, nieustępliwa – musi być gotowa. Ciąg dalszy bestsellerowego Początku, oszałamiająca powieść o miłości, wojnie, rodzinie i magii jest porywającą i szalenie satysfakcjonującą kontynuacją nadzwyczajnej trylogii „Kroniki tej jedynej“." [Lubimy czytać]  ,,Nora Roberts, której powieści regularnie trafiają na pierwsze miejsce listy bestselerów "New York Timesa", autorka Początku oraz Z krwi i kości, domyka swą najnowszą oszałamiającą trylogię, która zdaniem krytyków "dorównuje takim apokaliptycznym klasykom jak Bastion Stephena Kinga". Po tym, jak pandemia nazwana apokalipsą zniszczyła cywilizację, na świecie rozpowszechniła się magia, a Fallon Swift od dziecka poznawała jej zasady. Młoda kobieta nie zazna spokoju, dopóki nie uwolni ludzi, których rząd lub fanatyczni Wojownicy Czystości od lat odczłowieczają, bez ustanku ich ścigając bądź zamykając w laboratoriach. Fallon pragnie uratować nawet tych, którzy ze strachu lub słabości są współwinni tego zła - o ile, oczywiście, sami tego zechcą. Umocniona więzią, która połączyła ją z walczącym u jej boku Duncanem, Fallon zdołała już uratować mnóstwo zmiennokształtnych, elfów i zwykłych ludzi. Teraz musi pomóc im uśmierzyć ból, jak również ponownie odkryć w sobie światło i wiarę. Bo choć od czasu narodzin jest Tą Jedyną, to nadal jest jedna. A mając stawić czoła dawnej nemezis, postanawiając zdobyć bastion przeciwnika i podążając za swoim przeznaczeniem - by wreszcie przywrócić mistyczną tarczę, która ongiś chroniła wszystkich - będzie potrzebowała za sobą armii..." [Lubimy czytać].

   W pierwszym tomie nowego cyklu wydarzenia, które w nim zostały zawarte, to nic innego jak opis zachowań na wieść o ,,Apokalipsie" czyli zarazie. Jedni będą szukali ratunku w świetle, a ci drudzy oddają się siłom ciemności. W międzyczasie odkrywają, że są istotami z nie tej ziemii. Cała opowieść będzie się skupiała głównie na Lanie, choć pojawiaja się inni bohaterowie. To kobieta, która ma zaufanie do męża, choć nie jestem pewna, na jakich zasadach gormalizuje się związek małżeński podczas czasów  postapokaliptycznych. Po jego śmierci podczas walk w dniu niepodległości USA, starała się być nie tyle dzielna, co silna. A tak ogólnie to opis ustalenia nowego porządku w nowym świecie. W drugim tomie tego cyklu, Fallon Swift, która w pierwszej części pojawiła się bardzo późno, w wieku lat trzynastu rozpoczęła treningi z Mallickiem, jej trenerem i mentorem. Sprawiała ona wrażenie niezniszczalnej i pewnej siebie. Choć po pewnym czasie spotyka się z bohaterami z pierwszej części (opisałam głównie jej mamę, bo ich jest po prostu mrowie, więc jak miałabym zawrzeć gamę różnych osobowości?), to mimo wszystko potem dołącza się do nich na stałe. I zmierzyła z pierwszymi przeciwnościami losu, jakimi byli wrogowie jej mamy z  poprzedniej części, czyli wujostwem. Niezłą miała rodzinkę😏😏. A w ostatnim tomie mamy opis poszczególnycj bitew, przez które ,,przelatujemy" na zasadzie: przybywamy na teren miasta i rach-ciach miasto zdobyte. No rozumiem, że wyzwalała kilka miast jedno po drugim. Jednak na opis walki mogłyby być poświęcone kilka stron więcej😥. I zastanawiało mnie jedno: dlaczego główna bohaterka na początku zatajała przed wszystkimi rany bitewne?  I chociaż cieszyłam się, że poświęcono innym sojusznikom niż tym z Nowej Nadzieii (a właściwie jednej i to z Kanady🇨🇦), to dla mnie było za mało. Natomiast nadrzędnym wątkiem był mimo wszystko romans między nią a Duncanem, który miał miejsce w poprzednim tomie, a dopiero rozkwitł właśnie w tej części i jest osią napędową opowieści. M. In. Widać to, że drzewo ożyło po ich pożyciu łóżkowym. Jednak wrogowie jak opis zdobycia choć byli podobnie jak odbijani miast z rąk nieprzyjaciół potraktowani po macoszemu. A to skutek nadmiernej ilości postaci. Po prostu. Ale na pociechę dodaję, że za każdym razem, jak się pojawiały wroniska i ołtarze z odwróconym pentagramem, to mi aż ciary przeszły. A w szczególności w kuszeniu Fallon przez ciemność. I myślałam: ,,Nie leż na ołtarzu".  I dodatkowo aby podreperować ocenę nieprzyjaciół, to skupiła się autorką przede wszystkim na motywach i intencjach zachowania, a to robi dla mnie różnicę. I piękne domknięcie serii pod postacią opisu witania Nowego Roku. Piękne to jest. Mła😘👌 Jako całość przyjemnie spędziłam z ,,Kronikami" czas. Przede wszystkim były one skupione na aspekcie obyczajowym, a wojna to był jeno pretekst do ukazania mentalności przywódców i sojuszników oraz życia codziennego mieszkańców wioski. Aby pokazać czytelnikom, że pomimo niesprzyjających warunków mieszkańcy Nowej Nadziei w tym główni bohaterowie są przede wszystkim ludźmi. À propos odstawienie kielicha od duszków przez Fallon jakieś sceny Wam nie przypomina? Bo dla mnie z biografią Chrystusa. A to taka ode mnie drobna dygresja.

   Polecam przede wszystkim miłośnikom paranormal romance, fantastyki i literatury kobiecej ze względu na jej specyfikę. Jeśli spodziewacie czegoś w rodzaju ,,Bastionu" Stephena Kinga, to choć pierwsze strony pierwszej części mogłyby na to wskazywać, to nie stricte powieść postapokaliptyczna. To bardziej urban fantasy. Nie opisuje dokładnie jak jeden po drugim dogorywają ludzie, lecz pokazuje powrót magii do swiata przedstawionego. A tak to życzę wszystkim czytelnikom i czytelniczkom dobrej lektury. Pozdrawiam, Marta😀

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Zapowiedź kolejnej książki

 Witam wszystkim!

Stęskniliście za mną?


Chciałam poinformować o nadchodzącej premierze recenzji serii pt. ,,Kroniki tej Jedynej" Nory Roberts. Jest to jakby to powiedzieć/napisać (niepotrzebne skreślić) ,,próba sił" w dziale fantastyki. A czy będzie udany? Zobaczcie sami. Nie zawiedziecie się. A tak premiera odbędzie się 10.08.2022r. O godz. 9⁰⁰. Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i czytelniczki oraz życzę wszystkim dobrej lektury. Pozdrawiam, Marta 😉