Witam wszystkim!
Tuwim jak widzi, każdy wie. Jednak to nie jest stanowią analiza wiersza jak nakazano w szkole. Raczej to będzie luźna myśl.
Chciałam się podzielić się moimi spostrzeżeniami co do pewnego wiersza pt. ,,Mieszkańcy" Juliana Tuwima. Wetknę tam oryginał:
"Julian Tuwim
Mieszkańcy
Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
Zgroza zimowa, ciemne konanie.
Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
I wszystko widmo. I wszystko fantom.
Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
Krawacik musną, klapy obciągną
I godnym krokiem z mieszkań – na ziemię,
Taką wiadomą, taką okrągłą.
I oto idą, zapięci szczelnie,
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
A patrząc – widzą wszystko o d d z i e l n i e:
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...
Jak ciasto biorą gazety w palce
I żują, żują na papkę pulchną,
Aż, papierowym wzdęte zakalcem,
Wypchane głowy grubo im puchną.
I znowu mówią, że Ford... że kino...
Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
Warstwami rośnie brednia potworna
I w dżungli zdarzeń widmami płyną.
Głowę rozdętą i coraz cięższą
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
Spodnie na tyłkach zacerowane,
Własność wielebną, święte nabytki,
Swoje, wyłączne, zapracowane.
Potem się modlą: „...od nagłej śmierci...
...od wojny ...głodu ...odpoczywanie”
I zasypiają z mordą na piersi
W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie."
Czy wam nie przypomina co się dzieje w Polsce i w Ukrainie (doszło do zmiany przyimka, aby upodmiotowić przybyszy)? Czy Was niepokoją słowa ,,Że deszcz, że drogo, że to, że tamto"? A być może ,,Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo..."? A może jednak:
"Jak ciasto biorą gazety w palce / I żują, żują na papkę pulchną, / Aż, papierowym wzdęte zakalcem, / Wypchane głowy grubo im puchną./ I znowu mówią, że Ford... że kino... / Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...[...]"?
Mi przypominają to wszystko co widziałam do tej pory: koronawirus, inflacja, wojna w Ukrainie(znów zmiana przyimka), słowa pewnego Pana o groźnie wojny w Litwie (do tej pory nie wziąłam pod uwagę Obwodu kaliningradzkiego😧😨), że komuś pies szczekał na rubieżach rosyjsko -- litewskich, słowa pewnego patriarchy o pistoletów i zasiadaniu przy stole, że Putin mówił chłopczykowi o braku granic fizycznych Rosji i tym sposobem wiersz ten stał się dla mnie zbyt osobisty. Jeśli któryś z czytelników i czytelniczek zauważyli coś jeszcze, zapiszcie to na dole moim blogu lub na FB. Dziękuję wszystkim za poświęcony czas i życzę Wam wszystkiego dobrego. Pozdrawiam, Marta😉
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz