Strony

niedziela, 31 października 2021

,,Historia Lisey" Stephen King

 

 
Autor: Stephen King 
Tytuł: "Historia Lisey"
Il. stron: ok. 600
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka 
Rok wydania: 2014
Ocena: 4/5 (Dla cierpliwych)
Uwaga: Nawiązuje do wydarzeń, które zdarzyły się naprawdę 



 Nabyłam książkę pewnego marcowego dnia 2020r. Wtedy był koronawirus (COVID-19). Szukałyśmy samochodem stacji benzynowej, a benzyny miałyśmy ledwie co. Podczas poszukiwań czynnej stacji weszłyśmy do Bieronki. I w ten sposób wpadła w moje ręce. Musiała długo poczekać, zanim poświęciła jej czasu (za dużo książek 😥).

    Stephen King (ur. 21.09.1947r.) specjalizuje się w literaturze  grozy. Znany również pod pseudonimem Richard Bachman. Ale chciałam omówić okoliczności powstania powieści, bo jest nierozerwalnie związana z jego biografią. Początkowo chciał, by to była po prostu opowieść o ignorowanie przez wszystkich żony pisarza. De facto była jego prawą ręką i szarą enimencją jego sukcesu. I tu czyelnik z czytelniczką zaczynają swoją przygodę z Lisey Landon, główną bohaterką owej historii. Przedstawieni małżonkowie noszą pewne cechy samego autora i Tabithy. Szczególnie zauważalne było w podziękowaniu o relacjach siostrzanych. I oczywiście ,,pstryczek w nos" ku fanatykom jego twórczości. Ktoś powiedział żartem, że obawia się wielbicieli swej twórczości. I z tego wszystkiego już nikogo nie dziwi, że fan == psychopata.

   Dwa lata minęły od śmierci Scotta Landona. Przez 25 lat związku małżeńskiego Lisey z nim spoiło piękne acz skomplikowane uczucie. W pewnym okresie życia dowiedziała się od niego źródła inspiracji, które zadawał mu ból i go koiło. Po pewnym czasie musi się ona stawić czoło demonom męża i wkroczyć do Boo'ya Moon.  

    Na początku akcja rozwlekała się gdzieś do ok. połowy książki. Myślałam, że będzie coś się działo. Jednak na tzw. ,,fireworki" musiałam poczekać. Był główny nacisk na ukazanie uporządkowania spraw po zmarłym mężu oraz ich związku. Dodatkowo, główna bohaterka musiała przypomnieć wyparte wspomnienia. Druga połowa odratowała powolną  pierwszą połówkę. Znaczenie więcej się działo. Po utorowaniu drogi do nowej krainy, rozlicznych przypomnieniach poprzednich lat ruszyła z kopyta. Na dodatkowy plus daję opis losów małego Scotta. Jeśli chodzi o neogolizmy takie jak ,,smerdolić", ,,baf", ,,złamazia", ,,znik", ,,cykokika" i wiele podobnych, ich istotą było to, że jej rodzeństwo i mąż posługiwali się językiem prywatnym. Dane słowo dla danego członka rodziny oznacza konkretną sytuację, rzecz i/lub osobę. Natomiast dla postronnego w zasadzie nic nie znaczy. I dlatego co poniektórzy czytelnicy mogą być poirytowani. Ja po pewnym czasie przyzwyczaiłam się.

    Polecam wszystkim zainteresowanym twórczością Stephena Kinga, ale i postronni znajdą coś dla siebie. Że względu na fakt, że to połączenie obyczajówki z elementami horroru i fantastyki, mogą odczuwać zmęczenie. W najgorszym wypadku -- porzucenie lektury. A zatem to książka dla  najwytrwalszych, więc Ci po wytężonej lekturze będą usatysfakcjonowani, że dotarli do końca.

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz