Autorka: Lucinda Riley
Tytuł: "Pokój motyli"
Il. stron: ok. 500
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 4/5
Powody wypożyczenia książki zostały opisane w poprzednim poście https://kronikaliterackapl.blogspot.com/2022/09/tajemnice-fleat-house-lucinda-riley.html.
Informacja o Lucindzie Riley podałam w podanym linku: Informacja o Lucindzie Riley podałam w podanym linku: https://kronikaliterackapl.blogspot.com/2021/11/pierwsze-tomy-siedmiu-siostr-lucinda.html?m=1.
Posy Montague wkrótce skończy siedemdziesiąt lat. Wciąż mieszka w rodzinnym domu w malowniczym Suffolk, gdzie spędziła idylliczne dzieciństwo, łapiąc motyle z ukochanym ojcem, i gdzie wychowała własne dzieci. Choć z posiadłością wiążą ją cenne wspomnienia, choć ogród, który sama założyła i o który dbała przez ćwierć wieku, rozkwita jak nigdy dotąd, Posy wie, że będzie musiała podjąć trudną decyzję i sprzedać podupadające domostwo.
Freddie, jej pierwsza miłość, człowiek, który pięćdziesiąt lat temu złamał jej serce i porzucił, wyłania się z przeszłości niczym duch. Posy nie jest na to gotowa – zmaga się z finansowymi kłopotami swojego starszego syna, Sama, i z nieoczekiwanym powrotem młodszego syna, Nicka. Nie może zaufać dawnemu ukochanemu. Wkrótce okaże się, że Freddie i jej rodzinny dom skrywają mroczną tajemnicę…
Poruszająca historia o miłości, stracie i szansie na nowy początek autorstwa Lucindy Riley, której cykl powieściowy "Siedem Sióstr", pokochały czytelniczki na całym świecie.
Zastanawiam się nad paroma kwestiami: skoro Posy starała się nie być jak jej rodzona matka (tu: porzucenie), to dlaczego wcześniej nie zwróciła wcześniej uwagi co się dzieje w domu syna i synowej? Czyżby nieświadomie podążała śladami jej rodzicielki? Albo jeszcze to: w którym miejscu wypaliło się uczucie jej maman do jej ojca po prostu wzięło i się wypaliło, w skutek tego dokonała skoku w bok? Ta myśl się zrodziła w mej głównie na zasadzie analogii do losów Amy, czyli synowej Posy oraz Sebastiana, pisarza (powieściopisarza, bo tworzył obyczajówki). Możliwe, że u matki jej teściowej coś mniej więcej się zdarzyło. Tego się nie dowiem. A pod koniec powieści powiało Polską, a dokładniej memami o Januszu.
![]() |
| Tak mniej więcej mi przypomniała scena z makaronem, tylko bez wzajemnego się obwiniania |
Tylko się dziwię, czemu żona Sama nie obwiniało go o zmarnowane marzenia i szansę na lepsze jutro (tu: Amy + Sebastian). Byłoby jej na rękę. A jeszcze pozostała sytuacja Nicka i Tammy: Z jakiegoś powodu przygarnęła przyszłą pasierbicę pod swe skrzydła? Tego nie wiem. Równie dobrze mogłaby go w diabły posłać za potajemne spotkanie z jego byłą, gdyby nie jej śmiertelna choroba. A tak to miała losy takie A nie inne. Sprawiała jego kobieta młodszego syna Posy na osobę z nieprawidłowym wzorcem przywiązania. Lecz po głębszym zastanowieniu jest to opowieść, jak nie powielać błędów młodości Posy oraz jej ukochanego, Freddiego? A jak mniej więcej wyglądały? Tylko tyle na podstawie tych samych błędów, co następnego pokolenia, które wyżej opisałam.
Gorąco polecam wszystkim miłośnikom romansów i powieści obyczajowych wraz z twórczością Lucindy Riley. Lecz to nie jest kryminał. Raczej odkrywanie źródeł grzechów ojców. Życzę wam dobrej lektury składa Marta ☺️
.jpeg)
