Autor: Philip Reeve
Tytuł: "Złoto drapieżcy"
Podtytuł: "Zabójcze maszyny" #2
Il. Stron: 350
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 4,5/5
Przyczyna wypożyczenia książki zostały opisane w poprzednim poście: https://kronikaliterackapl.blogspot.com/2022/10/zabojcze-maszyny-philip-reeve.html. Dodatkowo lektura ze względu na inne zajęcia (studia z filologii angielskiej) się dłużyła. I dojazdy i tym podobne. Jednak, ją skończyłam.
Informację o Philipie Reeve'ie podałam w poprzednim poście: https://kronikaliterackapl.blogspot.com/2022/10/zabojcze-maszyny-philip-reeve.html.
Dwa lata po zniszczeniu Londynu Tom i Hester wciąż muszą uciekać.
Ich sterowiec, uszkodzony podczas powietrznej walki nad biegunem północnym, w ostatniej chwili ląduje na pokładzie mroźnego i pięknego Anchorage. Lecz to nie jest bezpieczne miejsce. Miasto zdziesiątkowała zaraza. A jego młodziutka władczyni ma jeden szalony cel: dotrzeć do Ameryki, kontynentu uznanego za martwy... [Lubimy czytać]
W tej książce nasi główni bohaterowie w skutek nieprzewidzianych zdarzeń wylądowali w Anchorage, ruchomym mieście położonym aż... uwaga ...w Grenlandii. Czyli zimno. Tu będziemy świadkami zachowania u Toma, czyli tęsknota za pobytem w ruchomym mieście jak Londyn a w szczególności podczas lądowania w Anchorage. Tam też się zjawi zdrada (lub przekonanie o niej, gdyż widziała tylko jak jej ukochany z jaśnie Panią się całowali w miejscu podobnym do muzeum) i z tego tytułu katastrofalne skutki jak u Hester podczas krótkiego pobytu w Archangielsku i nieszczęsnym traktacie o złocie drapieżcy (pieniądze za zdradę lokalizacji ruchomego miasta). A to wszystko się rozchodzi o Freyę Rassmusen, margrabinę tego miasteczka. Jest ostatnią potomkinią tego szaczownego rodu i już na samym początku powieści przyszedł do niej pomysł wyprawy w poszechnym mniemaniu martwej Ameryki. I w tym celu zawierzyła się z tego pewnemu historykowi alternatynemu (odpowiedznik tych od kosmitów i wszelakiego rodzaju wysypu teorii spiskowych). Nie mogę nic z tego zdradzić nad nadmierne zaufanie do oszukanego historyka. Nazywa się Pennyroyal. Niby jest światowej sławy pisarzem, a niestety zaledwie jest mitomanem wierzącym w swoje kłamstwa (przekręca daty) i tchórzem. Tutaj znajduje się wątek straty jak Sathya z pewnym szalonym naukowcem próbują wszkrzesić Annę Fang. I tu pojawia się pewien zgrzyt: Sathya wysławia się o zmarłej, który się zakrawa o grzech sodomski. I te obrazki, które mają za zadanie odświeżyć pamięć Łowcy (cyborg - wszkrzesili ją, by dokończyła ich dzieło, czyli Zieloną Burzę) pokazują nie tylko jej bliskich. Lecz to tylko ledwie zasygnalizowane. I w tej książce pojawia się pewne podobieństwo między Hester a jej biologicznym ojcem, Valentinem lecz nie zdradzę w czym. Wiem tylko tyle, że jest pewne podobieństwo między zachowaniem jej ojca w I tomie a jej w tejże opisanej recenzji.
Polecam przede wszystkim miłośnikom twórczości pisarskiej Philipa Reeva i wszelakiej maści fantastyki oraz wątków mechanicznych. Jeśli ktoś się spodziewa kryminału, to go spotka jedynie rozczarowanie. Wszystko zostało podane na tacy. A tak to mamy do czynienia z czytadłem służącym do odprężenia. Życzę wam dobrej lektury składa Marta Romanek.
.jpeg)
